Ja zaczynam tam, gdzie Pan kończy. Pan spotyka ludzi w sztucznej atmosferze gabinetu przyjęć. Ja ich spotykam na ulicy i w domach, w ich naturalnym środowisku. Pan analizuje ich sny. Ja daję im odwagę, by śnili – legenda głosi, że takie słowa usłyszał Zygmunt Freud od Jacoba Moreno. [1]Ten amerykańsko-austriacki psychiatra tylko raz spotkał twórcę psychoanalizy. Zdążył jednak wygłosić swoje credo, które do dziś można potraktować jako punkt wyjścia do rozważań nad terapią grupową.

Najkrócej można by określić tę metodę jako wykorzystującą w celach leczniczych dynamikę grupową, a więc interakcje i relacje między ludźmi. Co leczy się w takich warunkach? Na to pytanie odpowiada sama metoda: uczestnictwo w terapii to uczenie się istnienia w relacjach międzyludzkich. A istotą zdrowego (traktowanego jako założony cel dla uczestnika terapii grupowej) bycia w relacjach jest przede wszystkim umiejętność zachowania równowagi między własnymi potrzebami, a potrzebami danej relacji[2].

Psychoterapia grupowa bywa określana jako trzecia siła w psychiatrii – po uwolnieniu chorych z kajdanów oraz stworzeniu metody psychoterapii m.in. przez Janeta (Kratochvil).[3] Dziś jest popularną i szeroko praktykowaną metodą. Jakie były jej początki?

Choć za twórcę pojęcia uważa się wspomnianego już Moreno, faktyczny rozwój metody warto sytuować raczej w latach `40 ubiegłego wieku i wiązać z nazwiskiem Kurta Lewina. Niemiecko-amerykański psycholog (pochodzący z Mogilna na Kujawach) pracę z grupami rozpoczął … z powodu uprzedzeń rasowych w Stanach Zjednoczonych. W latach czterdziestych pracodawcy, niezależnie od kompetencji, podczas rekrutowania pracowników zwykle wybierali białych. Skutek był taki, że w wielu zakładach szybko zabrakło specjalistów. Lewin zaproponował warsztaty dotyczące zatrudniania i zaprosił na nie ludzi o różnym kolorze skóry. Uczestnictwo w tak różnicowych grupach okazała się skutecznym lekiem na dyskryminację. Z perspektywy pracy grupowej kluczowa okazuje się metoda, którą wymyślił Lewin. Warsztaty bazowały na kilku zasadach, m.in. uczeniu się dawania innym informacji zwrotnych, tak zwanym odmrażaniu (najpierw należy nabrać dystansu do swoich przekonań, by następnie móc je analizować i kwestionować) oraz obserwacji uczestniczącej (a więc możliwości zrozumienia procesu grupowego, który aktywnie się współtworzy).

Na bazie tradycji Lewina powstały popularne w Stanach Zjednoczonych grupy T – treningi relacji. Odwoływały się do nich także grupy spotkaniowe, na które w Stanach Zjednoczonych panowała moda w latach `70. Z założenia była to terapia dla osób zdrowych, dająca im możliwość samorozwoju, szeroko rozumianego samopoznania.

Co decyduje o specyfice psychoterapii grupowej? Jakie są charakterystyczne dla niej tak zwane czynniki leczące, czyli – co stoi za skutecznością tej formy leczenia? Irvin Yalom, jeden z czołowych teoretyków i praktyków terapii grupowej, opisał i zbadał czynniki leczące, które „działają” w różnych formach leczenia terapeutycznego. W przypadku grup najważniejsze okazało się:

-poczucie podobieństwa: w grupie spotykają się osoby o dość zbliżonych problemach; w ten sposób wyobrażenie, że moje trudności są wyjątkowe, zmienia się na świadomość, że „inni mają podobnie”, co przynosi ogromną ulgę i poczucie bycia zrozumianym oraz zaakceptowanym

-altruizm: uczestniczenie w grupie to możliwość doświadczenia bycia pomocnym dla drugiej osoby; członkowie grupy terapeutycznej dzielą się własnymi doświadczeniami, wiedzą, przemyśleniami; ich indywidualny punkt widzenia okazuje się cenny

-korektywne doświadczenie rodziny: przychodząc do grupy terapeutycznej, mam swoje utrwalone wzorce relacji z najbliższymi (rodzicami, rodzeństwem); choć wydają się one odległe, to jednak zwykle decydują o tym, jak zachowuję się i czuję w każdej grupie w późniejszym życiu; te schematy zachowań są nieświadome i owocują konkretnymi rolami, które przyjmuję, odpowiadają też za emocje, które przeżywam w zbiorowości; grupa terapeutyczna staje się unikatową szansą na zrozumienie własnego schematu bycia wśród ludzi oraz podjęcia próby wejścia w inną niż dotychczas rolę

-interpersonalne uczenie się: uczestnicy terapii grupowej dają sobie nawzajem informacje zwrotne, czyli dzielą się swoimi spostrzeżeniami na temat cudzego doświadczenia, zachowania; uczą się też przyjmować to, co inni mówią na ich temat; zarówno przekazywanie, jak i odbieranie takich informacji bywa niełatwe, ale zwykle jest wzbogacające; szczerość obecna w relacjach podczas terapii nie jest standardem w życiu poza grupą, a to właśnie dzięki niej mogę na przykład porównać swoje wyobrażenia na swój temat z tym, jak faktycznie postrzegają mnie inni

-spójność grupy: poprzez miesiące terapii, regularnych i intensywnych emocjonalnie spotkań, jej uczestnicy tworzą bliskie relacje; ta wspólnota szybko staje się atrakcyjna i ważna dla każdego jej członka, daje bowiem wsparcie; jej dobro (rozumiane jako atmosfera szczerości) jest także obiektem ciągłej troski terapeuty, to spójność bowiem decyduje o głębokości pracy w grupie; warto pamiętać, że każdy wspólnie doświadczany w grupie kryzys znacznie zwiększa poczucie więzi i przynależności do grupy

Własne podejście do terapii grupowej stworzyli twórcy poszczególnych szkół psychoterapii. Różnice między nimi są znaczne. Według Freuda psychika indywidualna nie różni się od grupowej – ta ostatnia bowiem to „cywilizująca spychane popędy, egocentryczna indywidualność”[4]. Wyznawcy podejścia systemowego twierdzą, że grupą kierują te same mechanizmy, które działają na poziomie społeczeństwa, ale też… komórki. Wszystko, co żyje, organizuje się bowiem w posiadające granice zespoły, które są w ciągłej interakcji ze sobą, wiecznie się zmieniają, utrzymując jednocześnie stałość. Jeszcze inne stanowisko przyjmują nurty poznawczo-behawioralne: podobnie, jak w terapii indywidualnej, także w grupie można efektywnie pracować nad zmianą przekonań i myśli, które są u podstaw niekorzystnych (z punktu widzenia mojego interesu) zachowań. Niezależnie od podejścia teoretycznego, terapii grupowej przyświeca zasada poufności. To ona pomaga uczestnikom stworzyć silne, nasycone żywymi emocjami więzi, zbudować atmosferę sprzyjającą szczerości, a poprzez wzajemne wsparcie i zrozumienie, doświadczyć bliskości. Jak tworzę relacje z innymi? Jak inni widzą mnie i czy moje wyobrażenia na ten temat są zgodne z rzeczywistością? Czego boję się w relacjach i czy słusznie? Jak mogę to zmienić i co daje mi ta zmiana? Czy dzięki niej żyje mi się lepiej, mniej się boję, potrafię czerpać radość z bycia wśród ludzi? To tylko niektóre z pytań, na które warto poszukać własnych odpowiedzi poprzez uczestnictwo w terapii grupowej.

Tekst: Agnieszka Gulczyńska, Poznań

 

[1] Por. „Psychoterapia. Podręcznik akademicki”, t. 2, pod red. L. Grzesiuk. Warszawa 2006.

[2] J.w.

[3] Por. S. Kratochvil „Podstawy psychoterapii”. Poznań 2003.

[4] Por. „Podstawy psychoterapii grupowej”, pod red. H.Bernarda i in. Gdańsk 2000.

 

zobacz: psychoterapia grupowa · doświadczenie · popołudniowa grupa psychoterapii integratywnej

© Gabinet Psychoterapii Integratywnej Michał Świeboda – psycholog, psychoterapeuta
ul. Pogodna 49/3, 60-131 Poznań;
tel.: 668397272; e-mail: swieboda@integratywna.pl